Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2020

Zasługiwał na prawdę

 Z samego rana dostałam informację o tym, że awaria w moim mieszkaniu została naprawiona. Odetchnęłam z ulgą, że będę mogła w końcu wrócić i wyspać się w swoim łóżku. O niczym innym nie marzyłam tak jak o chwili samotności we własnym pokoju. Od razu po śniadaniu zaczęłam się pakować. Na szczęście miałam tylko dwa nieobowiązkowe wykłady, więc po prostu sobie odpuściłam wizytę na uczelni.  Miałam wrażenie, że przez czas pobytu u Thomasa przybyło mi rzeczy. Ledwo zmieściłam się ze wszystkim, a nie wzięłam niczego dodatkowego. Bardzo cieszyłam się z tego, że wracam, ale wiedziałam, że będę tęsknić za ich towarzystwem. Przez te kilka dni udało mi się przyzwyczaić do chłopaków. Pomimo tego, że nie każde spotkania były miłe. - Ale będziesz nas jeszcze odwiedzać? - spytała Jane, gdy piliśmy razem herbatę.  - Jeżeli tylko Thomas mnie zaprosi - odpowiedziałam, śmiejąc się.  - U nas jesteś zawsze mile widziana, nawet bez zaproszenia! - powiedział jakby obruszony moją odpowiedzi...

Trzymaj się od niego z daleka

 Usłyszałam krzyki dochodzące gdzieś z głębi mieszkania. Czułam lekki ból głowy. Taki początek dnia nie brzmiał dobrze. Otworzyłam oczy i szybko uświadomiłam sobie, że nie jestem ani w swojej ani w Thomasa sypialni. Usłyszałam ciche pomrukiwanie mojego żołądka, który domagał się jedzenia. Ciężko się dziwić, skoro wczoraj nic nie jadłam. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Jordana, który spał spokojnie, jakby nie słyszał tego wszystkiego. Kilka pasm włosów spadło mu na czoło. Poczułam ogromną ochotę by je odsunąć z jego oczu. Wyglądał bardzo uroczo. Chciałam musnąć jego twarz, ale... - Jordan! Widziałeś... Drzwi huknęły o ścianę, a do pokoju wszedł Thomas. O mało nie dostałam zawału. Chłopak stał jak wryty i przyglądał mi się z niedowierzaniem. Usiadłam szybko, a Jordan zaczął przecierać oczy.  - Człowieku... Nie krzycz tak - powiedział, poprawiając włosy i spoglądając na mnie. - Dzień dobry, księżniczko - wymruczał i posłał w moją stronę zadziorny uśmiech.  Był wyraźnie ucieszo...