Przysięgam, że nie wiem o czym mówisz...
Coś okropnie śmierdziało, ale zapach wydawał się być znajomy. Otworzyłam oczy żeby sprawdzić, co się dzieje. W pokoju panował półmrok, a jedyne światło dochodziło z lampki nocnej. Nie było ono na tyle jasne żeby rozświetlało pomieszczenie, więc chcąc zobaczyć cokolwiek, musiałam przyzwyczaić swój wzrok do ciemności. Zauważyłam, że ktoś stoi przy otwartym oknie, a nad nim unosi się dym. Skręt ledwo widocznie żarzył się w dłoni chłopaka, który zaciągał się nim co chwila. Przyglądałam się mu przez chwilę. Od czasu do czasu nerwowo poprawiał włosy i brał głębokie oddechy, jakby coś go trapiło. Nagle jego telefon zadzwonił. Wyjął go z kieszeni, a jego twarz oświetliło niebieskie światło z urządzenia. Zaciągnął się ponownie i obojętnie wypuścił dym. Odłożył telefon na bok i odwrócił się w moją stronę, bacznie mi się przyglądając. - To jednak żyjesz? - spytał, wygaszając skręta. Nic nie odpowiedziałam. Podszedł bliżej i usiadł na skraju łóżka. Oparł łokcie na kolanach. - Wszy...