Wydaje mi się, że ludzie nie przepadają za osobami z ciężką przeszłością.
Przewróciłam się na bok, mając nadzieję, że nie obudziłam się pięć minut przed budzikiem. Leniwie podniosłam powieki i sięgnęłam ręką po telefon, który leżał na stoliku przy łóżku. Godzina wskazywała 7:23, co oznaczało, że budzik zadzwoni za 7 minut. Fuknęłam pod nosem i położyłam się jeszcze na te kilka chwil. W tym czasie odmówiłam modlitwę z prośbą o dobry, spokojny dzień i podziękowaniem za wszystko, co mam, a gdy usłyszałam irytujący dźwięk budzika, niechętnie wstałam. Przetarłam oczy, ubrałam szlafrok i poszłam nastawić wodę na herbatę. Zrobiłam sobie szybkie śniadanie, spokojnie przygotowałam się do wyjścia i byłam gotowa pół godziny wcześniej niż planowałam. W tym czasie przeczytałam dwa rozdziały książki. Gdy ubierałam kurtkę, usłyszałam dźwięk powiadomienia. Zdziwiłam się i pospiesznie zerknęłam na ekran telefonu, jednocześnie ubierając buty.
"Dzień dobry. Co powiesz dzisiaj na kawę? :)"
Thomas... Uśmiechnęłam się pod nosem, ale nie odpisałam. Wrzuciłam telefon do torby, szybko zgarnęłam kluczyki, pożegnałam się z Izą i wyszłam z mieszkania. W połowie drogi na tramwaj zorientowałam się, że nie mam gazu pieprzowego, bo zostawiłam go w innej torebce. Ogarnęła mnie panika. Zerknęłam na zegarek, nie miałam czasu żeby się wrócić po niego. Zacisnęłam zęby i ruszyłam dalej, na przystanek, próbując się uspokoić. Nie mogłam uwierzyć, że takie małe rzeczy potrafią mnie tak wyprowadzić z równowagi. Wchodząc do tramwaju, przypomniałam sobie o wiadomości od Thomas'a. Zajęłam wolne miejsce i odpisałam mu.
"Nie mam nic przeciwko. Kończę zajęcia o 15:30. Pasuje?"
Nie czekałam długo na odpowiedź.
"Jasne. Do zobaczenia tam gdzie wczoraj. ;)"
Uśmiechnęłam się i schowałam telefon. Moje myśli ciągle krążyły wokół gazu pieprzowego, którego zapomniałam. Jak mogłam być tak lekkomyślna i zapominalska... No, ale nie mogłam już nic na to poradzić. Przyłapałam się na tym, że przygryzam skórki przy paznokciach. Ostatnio coraz częściej mi się to zdarza. Oprócz moich osobistych problemów dochodzi jeszcze stres związany z uczelnią. Niebezpieczne combo. Wskazana była wizyta u psychologa, ale przez studia nawet na to brakowało mi czasu.
Z zamyślenia wyrwał mnie męski głos, zapowiadający mój przystanek. Westchnęłam i po opuszczeniu tramwaju ruszyłam prosto na uczelnię.
Po zajęciach zadzwoniłam do Thomas'a żeby potwierdzić spotkanie. Na miejscu byłam kilka minut przed nim, więc zamówiłam już swoje cappuccino i zajęłam stolik. Po chwili zauważyłam w drzwiach kawiarni rozglądającego się chłopaka. Pomachałam w jego stronę. Thomas szeroko się uśmiechnął i zajął miejsce na przeciwko mnie.
- Cześć - uśmiechnęłam się.
- Hello. Widzę, że już zamówiłaś swoją kawę. Nie poczekałaś na mnie - zrobił smutną minkę.
Jego akcent był naprawdę uroczy.
- Moje zajęcia były tak nużące, że nie mogłam czekać ani chwili dłużej...
- I see... To teraz poczekaj na mnie, aż zamówię swoją - puścił do mnie oczko i podszedł do kasy.
Może jednak mogło by coś z tego być gdyby nie moje uprzedzenie. Może kiedyś będę gotowa na związek. Po chwili Thomas wrócił z szerokim uśmiechem.
- Nie mogę się nadziwić, że są tutaj takie piękne dziewczyny - obrócił się i zerknął na kasjerkę.
- Podoba ci się? - zaśmiałam się, ale gdzieś głęboko poczułam ukłucie.
- Jest urocza - wzruszył ramionami. - Ale zdecydowanie nie w moim typie... Doesn't matter. Jak minął ci dzień?
Westchnęłam.
- Całkiem... dobrze. Ostatnio jest coraz lepiej.
- Tak w ogóle to, co studiujesz?
- Informatykę.
Zerknęłam na niego w oczekiwaniu reakcji, a on tylko kiwnął głową i zręcznie zmienił temat. Rozmawialiśmy około dwie godziny po czym Thomas zaproponował spacer wzdłuż Wisły. Nie miałam nic do zrobienia na następny dzień, więc przystałam na tę propozycję. Rozmawiało nam się bardzo dobrze i nawet przez chwilę nie panowała niezręczna cisza. Chłopak opowiedział mi o swojej przeprowadzce do Polski i o tym jak bardzo ciężkie było to dla niego i jego rodzeństwa. Wspomniał też o trudnej relacji z rodzicami i bratem, który nie umiał się dopasować do nowego środowiska. Opiekuje się nimi siostra, która jest najstarsza i najbardziej rozważna, ale nie umie czasami zapanować nad ich wybrykami, chociaż Thomas ma ich na koncie znacząco mniej. Pomimo tylu problemów i niemiłych wspomnień chłopaka nie opuszcza pozytywna energia. Cały czas jest uśmiechnięty i stara się poprawiać humor. Albo dobrze ukrywa swoje emocje, albo zaakceptował swoją sytuację i nie przejmuje się nią. Mimo to niewątpliwe jest, że jak każdy ma gorszy dzień, ale po prostu umie sobie z tym poradzić, nie to, co ja... Każdy problem wyolbrzymiam i robię z niego moją życiową klęskę, mimo że już tę prawdziwą przeżyłam.
Po spacerze Thomas odprowadził mnie na przystanek i obiecaliśmy sobie, że będziemy w kontakcie. Cieszyłam się, że poznałam kogoś nowego. Potrzebowałam tego - rozmowy z kimś nowym, nowe spojrzenie na świat i to w dodatku pozytywne. Zdecydowanie otaczałam się zbyt negatywnymi ludźmi, którzy często sprawiali, że czułam się jeszcze gorzej. Wysłuchiwałam ich problemów, które brzmiały dla mnie jak błahostka. Tak naprawdę jeszcze przed nikim nie otworzyłam się w 100%, jedynie mój psycholog wiedział, co dzieje się w mojej głowie. Nikt z moich bliskich nie wie, co dokładnie przeżyłam. Gdy poznaję nowych ludzi, nie wspominam im o tym wszystkim. Wydaje mi się, że ludzie nie przepadają za osobami z ciężką przeszłością i raczej ich unikają. Iza wie jedynie, że mnie porwano, bo była tego świadkiem. Nigdy nie powiedziałam jej co tam się wydarzyło i nie wiem czy będę kiedykolwiek w stanie jej o tym wspomnieć. Nawet moi rodzice nie wiedzą... Mimo, że to było kilka lat temu, dalej jest to dla mnie zbyt świeże przeżycie. Mam nadzieję, że to kiedyś minie.
Thomas jest osobą, która mogłaby mi pomóc o tym wszystkim zapomnieć albo przynajmniej to przetrawić i zrozumieć. Możliwe, że dlatego pojawił się tak nagle w moim życiu. Może to on jest kimś, kogo mi brakowało. Uważam, że Bóg wie, co robi i postawił go na mojej ścieżce nie bez powodu. Czuję, że jego obecność może nieźle namieszać i odwrócić wszystko do góry nogami, ale może tego potrzebuję, może on jest rozwiązaniem moich problemów. Wszystko miało się okazać w najbliższej przyszłości.
Komentarze
Prześlij komentarz